Translate

Obserwatorzy

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

2# Darusia poleca


Cześć!
Dzisiaj trochę opowiem Wam o kilku kosmetykach godnych polecenia <3.
Kolorówka w tym miesiącu wygrywa, przejdźmy do rzeczy.


Pierwszym produktem godnym polecenia jest Contour Trio z Sensique nr 112 Desert Rose. Dorwałam na promocji w Naturze za 6 lub 7 złotych, więc tanioszka. Cena regularna wynosi gdzieś ok 10-12 złotych. Przechodząc do kosmetyku, uważam, że jest idealny na wszelkie wyjazdy, gdzie nie mamy zbyt wiele miejsca na mocno wypchaną kosmetyczkę. Zajmuje niewiele miejsca, zawiera trzy fajnie napigmentowane i trwałe produkty. Rozświetlacz jest neutralny i daje delikatny, ale widoczny efekt, róż jest koloru brzoskwiniowego i na policzkach wygląda bardzo subtelnie, a bronzer ma fajny kolor do podkreślenia policzków. Niestety jestem taką sierotą, że zdążyłam już robić rozświetlacz... Co prawda da się z kosmetyku korzystać, ale muszę uważać żeby całkiem się nie rozsypał... :/



My Secret -> Face illuminator powder jest moim najwspanialszym rozświetlaczem, który ciężko będzie zastąpić jakimś innym. Na szczytach kości policzkowych daje efekt tafli, kolor jest złotawy, bardzo długotrwały i wydajny - przez to, że jest wypiekany starczy na bardzo, bardzo długo. Cena jest niezbyt wygórowana na tak świetny produkt, bo wynosi około 15 złotych.




Następnym produktem godnym polecenia jest Liquid Camouflage z Catrice w odcieniu 010 Porcellain. Jest to korektor o dosyć dobrym kryciu, nie jest ono super silne (to jest zależne od tego jakie ktoś ma cienie pod oczami). Początkowo byłam do niego negatywnie nastawiona, ponieważ takie mocno kryjące korektory zbierały mi się w załamaniach pod oczami i to brzydko wyglądało... Ten o dziwo delikatnie się zbiera, ale nie jest to zbyt widoczne, więc mi nie przeszkadza. Moge się przyczepić do koloru, bo okropnie ciemnieje. Teraz w lecie mi się sprawdza, bo się delikatnie opaliłam, jednak sądzę, że zimą mogę mieć bure placki pod oczami. Korektor dobry, jednak nie dla wszystkich. Cena wynosi około 15-17 złotych.





Szminki to coś co lubię najbardziej <3. Jednak rzadko kiedy zdarza się, żebym miała z jakiejś firmy więcej niż jedną sztukę szminki, bo z reguły mam problem z utrzymywaniem się tych produktów na ustach. Z firmą Kobo jest inaczej, szminki z serii Matte Lips mają przepiękne kolory, no i u mnie wytrzymują po kilka godzin <3. Pierwszą nabyłam w grudniu jak była poprzednia edycja limitowana tych szminek, teraz gdy wyszły złapałam dwa kolory, niestety nie były dostępne u mnie w Prudniku, więc wybrałam się do przyjaciółki do Strzelec Opolskich żeby napaść na tamtejszą Naturę <3. Nie pokazuję Wam jeszcze słoczy, zrobię to w osobnym wpisie. Za sztukę płaciłam około 15-16 złotych.





Nie podejrzewałam, że wrzucę kiedyś do tego posta szampon do włosów, jednak ten produkt jest na tyle dobry, że nie mogło go tu zabraknąć. Tutti Frutti szampon do włosów przetłuszczających się, sprawdził się u mnie bardzo dobrze, świetnie oczyszcza skórę głowy, włosy po tym szamponie się nie puszą i są mięciutkie ( nie używam ostatnio w ogóle odżywek). Jedynym problemem będzie dostanie tego produktu, bo szukałam go w wielu drogeriach, ale go nie znalazłam :/. Może któraś go widziała? Byłabym wdzięczna za wszelkie informacje :).




Ostatnim produktem, jednak wcale nie najgorszym jest krem na noc z kwasem traneksamowym i witaminą C firmy Arkana. Pierwszy raz użyłam tego kremu w zimie i wtedy kompletnie się  u mnie nie sprawdził... Twarz miałam strasznie przesuszoną, zaczęło mnie wysypywać po nim, po prostu skóra się broniła. Gdy go odstawiłam po kilku dniach skóra się uspokoiła i później raz w miesiącu próbowałam czy dalej będzie się coś takiego działo. W lutym czułam ściągniecie po użyciu kremu i nie było to zbyt komfortowe uczucie... Następnie na wiosnę było już lepiej, zaczęłam z niego korzystać częściej i wtedy zauważyłam, że idealnie się sprawdza gdy mam na twarzy nieprzyjaciół, zwykle z niedoskonałościami męczę się nawet tydzień to po tym kremie znikały po dwóch dniach w zależności jakie one były. Później przerwałam używanie kremu, bo gdzieś zniknął mi w czeluściach szafki i całkiem o nim zapomniałam i znów zaczęłam go używać w lipcu aż do teraz. W tym okresie nie odczuwam żadnego ściągnięcia, pięknie eliminuje niedoskonałości i delikatnie wyrównuje koloryt skóry. Myślę, że u osób ze skórą suchą/ mieszaną sprawdzi się ten krem w lecie, natomiast w zimnie niekoniecznie. Jest to chyba mój najdroższy krem jakiego w życiu używałam, ponieważ kosztuje około 150 złotych.... Krem jest bardzo dobrym produktem, ma całkiem dobry skład, jednak cena trochę odstrasza i nie mam pojęcia czy go jeszcze kiedyś kupię :/. Muszę jeszcze dodać, że jest bardzo wydajny, ponieważ używam już go gdzieś cztery miesiące i dopiero teraz zaczyna mi się kończyć.




Miałyście któryś z tych produktów?
Macie coś godnego polecenia?
Pozdrawiam, Daria :)

niedziela, 7 sierpnia 2016

Wieczorowy delikatesek


 Cześć!
Wpadłam na chwilę z szybkim i jak myślę przyjemnym postem makijażowym. Miałam zaplanowane na teraz coś innego niż makijaż, ale niestety nie mam weny... Nie chcę robić znów długiego zastoju na blogu, więc wrzucam dzisiejszy :). Z góry przepraszam za niedociągnięcia w tym poście, ponieważ produkuję go na moim telefonie i nie mam bladego pojęcia jak to wyjdzie, być może jak wszystko wyjdzie w miarę fajnie to będę częściej pisać :).




Przechodząc do makijażu wykonałam go przede wszystkim paletą Chocolate Bar od Too Faced, bez której nie wyobrażam sobie życia, kreska wykonana dzięki pisakowi z Kobo, rzęski wytuszowane tuszem, o którym za niedługo opowiem- z MUFE, usta to mieszanka dwóch odcieni nowych pomadek z limitki Kobo lila rouge i naked stone, z przewagą tego pierwszego koloru <3.



Mam w planach post o moich kosmetykach kolorowych, więc wyczekujcie! :)
Jak wam się podoba makijaż?
Pozdrawiam, Daria
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...