Translate

sobota, 12 stycznia 2019

Ulubieńcy roku 2018 - pielęgnacja twarzy i ciała



Witajcie w Nowym Roku!
Dzisiaj będą ulubieńcy minionego roku z zakresu pielęgnacji twarzy i ciała, w następnym poście będą moje ulubione perełki makijażowe :). Nie wrzucam wszystkiego na raz bo ten post byłby istnym tasiemcem :).
W tym zestawieniu mam bardzo zróżnicowane produkty, ale przede wszystkim wiedzie tu prym zdecydowanie pielęgnacja twarzy, jeśli chodzi o ciało to ciężko mi dogodzić :P Bez już zbędnego pisania zapraszam do lektury poniżej :)








 Sephora Collection - Chusteczki do demakijażu i peelingu

Jeśli ktoś jest na co dzień strasznym leniwcem jeśli chodzi o peeling twarzy i w ogóle pielęgnację, to te chusteczki demakijażowo złuszczające są dla niego! Najpierw zmywam makijaż oczu preparatem poniżej, następnie zabieram się za zmywanie twarzy resztką płynu z demakijażu oczu i doczyszczam buzię najpierw gładką stroną chusteczki, a później zaczynam peeling ostrą drugą stroną. Przy bardzo wrażliwej z tendencją do rumienia skórze polecam uważać lub wcale ich nie używać bo naprawdę mocno ścierają. Używam ich maksymalne dwa razy w tygodniu, następnie nakładam wybraną maseczkę w zależności od potrzeb mojej skóry. Jedna sztuka wystarcza w zupełności do domycia i peelingu, dzięki czemu opakowane jest wydajne, dodatkowo jest ono tak zaprojektowane, że chusteczki nie wysychają!




Cien - Płyn do demakijażu oczu

Kosztował chyba z pięć złotych, jakoś nie wiązałam z tym produktem specjalnych nadziei, że nie uczuli i domyje porządnie makijaż oczu - zwłaszcza wodoodporny... Na szczęście się myliłam i ten płyn skradł moje serce oraz oczy :p. Nie podrażnia, całkiem ładnie domywa wszelkie produkty z oczu, jest całkiem wydajny, niestety nie wiem czy jeszcze jest dostępny, kupiłam go około pół roku temu więc warto rozejrzeć sę po Lidlu w celu weryfikacji czy dalej można go kupić czy nie :). Jeśli go znajdę to dam Wam tutaj dopisek.




Sylveco - odżywcza pomadka z peelingiem

Już od dawna poszukiwałam czegoś do peelingowania ust, mam je non stop przesuszone i zwłaszcza  zimą wszelkie matowe pomadki wyglądają u mnie strasznie. Dzięki temu produktowi usta są wygładzone i odpowiednio nawilżone, co prawda w dalszym ciągu raczej sporadycznie używam zastygających pomadek w okresie zimowym, ale w końcu mogę korzystać z ich dobrodziejstw :D.
Wpadłam na ten produkt przez przypadek przy kasie w drogerii, bo był na promce za całe 6 ziko, więc szkoda było nie brać. Bardzo wydajna, na pewno kupię następne opakowanie :).





Guinot - krem do twarzy Hydra Beaute

Podejrzewam,że większość z Was nie kojarzy firmy Guinot. Ja się z nią spotkałam jak poszłam do pracy w salonie i tam pracujemy przede wszystkim przy zabiegach kosmetycznych na tej francuskiej firmie. Pierwsze co zauważyłam, że kosmetyki są z wyższej półki i nie rozumiałam ich fenomenu, dopóki nie zaczęłam ich najzwyczajniej w świecie stosować. Wszystkie produkty z tej firmy mi się sprawdzają, których do tej pory używałam. Ten krem to mój must have całoroczny - no jedynie odpuszczam go sobie w lecie i zamieniam na Hydra Sensitive. Ten ma cięższą formułę, bardziej odżywia skórę, bardzo ładnie i długo utrzymuje się efekt na skórze pomimo umycia twarzy. Nie jest absolutnie tłusty, dobrze się wchłania, nadaje się pod podkład jak najbardziej :). Do tego jest bardzo wydajny i piękne pachnie. Ja tutaj Wam pokazuję tubkę gabinetową, bo mam do takiej wielkości po prostu dostęp, normalnie można kupić 50 ml kremu w tubce, który kosztuje około 130 zł. Próbowałam różnych innych kremów, ale niestety jak na razie ten wygrywa z każdym!




Guinot - krem do stóp Logue Vie Pieds

Tutaj również mam pojemność gabinetową, bo akurat tym kremem do stóp dzielę się z mamą, w normalnej pojemności ma 100 ml i to jest koszt około 60 zł. Krem jest bardzo wydajny, cudownie nawilża i odżywia stópki, nie ma specyficznego zapachu jak to mają w zwyczaju mieć wszelakie produkty do stóp i często smarując stopy wieczorem od razu smaruję dłonie, na które wpływa równie dobrze co na stopy! Pięty nie pękają, nie są przesuszone i do tego całkiem fajnie się wchłania, jednak proponuję smarować się w takim miejscu żeby można było mu dać kilka chwil na wchłonięcie :). Jeszcze muszę dodać jako kosmetolog, że żaden absolutnie nawet najdroższy krem nie poradzi sobie z zaniedbaną stopą, która widzi kosmetyczkę lub inne produkty ścierające raz w roku lub wcale. Także polecam zacząć pielęgnację całoroczna stóp nie tylko latem :).



Natura Siberica - peeling do skóry głowy


Na koniec moje odkrycie zeszłego roku! Dzięki Magdzie, w końcu pozbyłam się świądu skóry głowy, który był związany z nadprodukcją łoju, a żeby było śmiesznie non stop wręcz używałam Head&Shoulders żeby domyć włosy, co oczywiście było błędnym kołem, ponieważ po tym szamponie problem się cały czas nasilał... W czerwcu byłam na kreatynowym prostowaniu włosów, o czym już Wam pisałam i przy tym zabiegu nie można używać tak silnych szamponów. Przez to musiałam zaopatrzyć się w szampon i odzywkę z jak najbardziej delikatnym składem i keratyną. Zauważyłam szybko, że skóra głowy już tak nie sędzi, ale niestety bardzo widać było przetłuszczające się włosy i wtedy Magda podrzuciła mi pomysł z tym peelingiem. Już po pierwszym użyciu poczułam niewyobrażalną ulgę! Używam go raz na dwa mycia czyli około raz w tygodniu tak jak zaleca producent. Posiada ziarenka z jakiejś rośliny, rzez co ciężko trochę się zmywa z włosów, ale dzięki temu bardzo dobrze usuwa zrogowaciałą skórę. Ma średnio przyjemny zapach trochę mi przypomina fermentujące owoce, co prawdopodobnie związane jest z tym, że w składzie występuje rokitnik. na moje włosy jednorazowo zużywam porcję wielkości orzecha włoskiego i w zupełności mi to wystarcza do porządnego oczyszczenia skóry. Dodatkowo czuć po spłukaniu delikatne chłodzenie przez zawarty mentol w składzie. Producent dodał, że dzięki temu peelingowi zaczną na gęstnieć włosy - tego nie zauważyłam, bo nigdy nie cierpiałam na niedomiar włosowy, ale nie wypadają takimi garściami jak kiedyś. Jeśli nie używaliście takiego specyfiku to naprawdę polecam!





Mieliście któryś z podanych wyżej produktów? Macie swoich ulubieńców?

Pozdrawiam Daria

10 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawi ulubieńcy. Ten Guinot mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam, kosmetyki są trochę droższe, ale warte każdej złotówki :)

      Usuń
  2. Świetne propozycje ;D Zgadzam się ten Guinot to ciekawa propozycja szczególnie mnie zaciekawił krem do twarzy. Skoro polecasz, to z przyjemnością sama przetestuje kosmetyki z tej firmy. Szczególnie ten krem, który zwrócił moją uwagę. Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem naprawdę jest godny zaufania, może poszukaj salonu w swoim miesmieczy nie pracuje na tej marce, może mają na stanie próbki i mogą ci jakąś udostępnić w celu sprawdzenia jak krem będzie się zachowywał u ciebie? :)

      Usuń
  3. Aż żałuję, że jak mogłam, nie kupiłam tego płynu z Cien, ale jakoś nie miałam do niego zaufania;) Bałam się, że skoro po większości pieką mnie oczy, to tu będzie tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam zawsze powtarzam, że jeżeli coś jest tanie to wtedy nawet jak nam coś dany produkt nabroi na twarzy nie szkoda nam się go pozbyć :)

      Usuń
  4. Moja siostra stosuje płyn micelarny z Lidla i ostatnio podkradłam jej na próbę, ale strasznie szczypały mnie oczy. Nie wiem czy chciałabym ryzykować z innym wariantem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykłe płyny micelarne z Lidla przerobiłam i ich akurat nie polecam bo również mnie pieką oczy. Właśnie porównałam sobie oba produkty i na opakowaniu nawet producenci są inni, więc myślę że ten specjalnie dedykowany demakijażowi oczu i tak bym poleciła spróbować, zwłaszcza że cena nie jest zbyt wielka :)

      Usuń
  5. Pomadkę z peelingiem bardzo lubię, w którymś roku na blogu też pojawiła się w moich ulubieńcach rocznych :) Teraz mam ochotę na wersję z miętą, ale poczekam, aż zużyję co mam. Peeling do skóry głowy mnie ciekawi - sama do tej pory miałam 2 wersje z Organic garden bodajże dostępnej w naturze, a produkowanej przez Starą Mydlarnie. Wersja do włosów przetłuszczających jest świetna! Znowu pojawiła się w ulubieńcach roku chyba rok temu, więc była na prawdę genialna ♥ Tej do włosów wypadających już nie polecam, znaczy nie jest zła, ale drobinki są dużo, dużo mniejsze i ciężej je spłukać. No i ogólnie nałożyć na skalp, więc i słabiej działa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ten peeling do skóry głowy ma drobne te ziarenka i ciężko się go nakłada, ale nie uważam, że nie działa tylko akurat przy nim trzeba się nauczyć aplikacji i trochę z nim pomęczyć... Jednak sądzę, że jak mi się ten skończy to wybiorę się do Natury po ten który polecasz, bo jestem go niezmiernie ciekawa :)

      Usuń


W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twojego bloga,
więc proszę o nie zostawianie spamu, ponieważ
komentarz wyląduje w koszu.
Pozostawiając u mnie komentarz, pozostawiasz swoje dane osobowe. Są one starannie przechowywane i nieudostępniane innym podmiotom.
Pozdrawiam i dziękuję pięknie za każde miłe słowo jak równiez konstruktywną krytykę :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...