poniedziałek, 29 sierpnia 2016
2# Darusia poleca
Cześć!
Dzisiaj trochę opowiem Wam o kilku kosmetykach godnych polecenia <3.
Kolorówka w tym miesiącu wygrywa, przejdźmy do rzeczy.
niedziela, 7 sierpnia 2016
Wieczorowy delikatesek
Wpadłam na chwilę z szybkim i jak myślę przyjemnym postem makijażowym. Miałam zaplanowane na teraz coś innego niż makijaż, ale niestety nie mam weny... Nie chcę robić znów długiego zastoju na blogu, więc wrzucam dzisiejszy :). Z góry przepraszam za niedociągnięcia w tym poście, ponieważ produkuję go na moim telefonie i nie mam bladego pojęcia jak to wyjdzie, być może jak wszystko wyjdzie w miarę fajnie to będę częściej pisać :).
Przechodząc do makijażu wykonałam go przede wszystkim paletą Chocolate Bar od Too Faced, bez której nie wyobrażam sobie życia, kreska wykonana dzięki pisakowi z Kobo, rzęski wytuszowane tuszem, o którym za niedługo opowiem- z MUFE, usta to mieszanka dwóch odcieni nowych pomadek z limitki Kobo lila rouge i naked stone, z przewagą tego pierwszego koloru <3.
Mam w planach post o moich kosmetykach kolorowych, więc wyczekujcie! :)
Jak wam się podoba makijaż?
Pozdrawiam, Daria
wtorek, 26 lipca 2016
Nowa seria - Darusia poleca #1
Cześć, dzisiaj chciałabym przedstawić Wam nową serię, która pojawi się na blogu o kosmetykach, które są godne polecenia, często ich używam itd. Zwykle będzie to sześć różnych kosmetyków, które zawładnęły moim sercem w danym miesiącu.
Pierwszym produktem jest tonik z atomizerem z Evree. Po obejrzeniu filmiku RLM, w którym strasznie zachwalała ten tonik, postanowiłam go z ciekawości kupić. Nie zawiodłam się. Nadaje się normalnie do tonizowania skóry twarzy rano i wieczorem jak i do odświeżenia lub scalania makijażu. Atomizer jest świetny, wydostaje się z niego idealna ilość produktu. Lubię używać go do zwilżania glinki, która lubi zasychać. Cena nie jest wygórowana jak na tak dobry produkt, wynosi bowiem około 15 złotych za 200 ml. Jednym słowem produkt idealny <3.
Następnym produktem jest maska do rąk firmy Vis Plantis. Ma boski zapach, który przypomina mi zieloną herbatę, bardzo delikatny i po prostu ładny, ale nie nachalny. Konsystencję ma rzadką, przez co jest bardzo wydajny. malutka ilość może spokojnie służyć za krem do rąk i tak tego kosmetyku najczęściej używam. Po wchłonięciu ręce są gładziutkie, odżywione, trochę się kleją, bo jednak to maska, ja odciskam dłonie w chusteczce i idę dalej pracować i wszystko jest ok :). Ta maska pomogła mi, gdy miałam mega przesuszoną skórę na dłoniach, która swego czasu nawet zaczęła mi pękać.
Peeling firmy AA, przypadł mi do gustu, jest dosyć ostry, dosyć dobrze usuwa martwy naskórek, nie zauważyłam nawilżenia, ładnie pachnie. Lubię takie opakowanie, ponieważ nie muszę pchać paluszków do słoiczka i jest ono bardziej higieniczne. 200 ml/ ok 17 zł.
Czy już kiedyś wspominałam, że nie lubię i nie używam róży? Nie? No to teraz już wiecie, że nie pałam zbytnim optynizmem jak dostaję kolejny róż do policzków. Czym sobie ten zasłużył, że trafił do polecanych kosmetyków? Dostałam ten róż i pierwsze co sobie pomyślałam, komu by to oddać? Jednak po dłuższym zastanowieniu i konkretnym oglądnięciu kolorów najciemniejszy mnie zaintrygował. Akurat siedziałam w domu i nie miałam w planach nigdzie wychodzić zaczęłam więc używać wszelkich nowych kosmetyków. Zmieszałam najciemniejszy odcień z tym pośrodku i delikatnie musnęłam policzki i został delikatny ślad koloru idealny dla mnie, ponieważ było go widać, ale efekt był subtelny czyli taki jak miał być. tego ostrego barbie różu nie używałam i raczej go nie użyję, bo nie wygląda dobrze u mnie na twarzy. Trzyma się cały dzień. Powiem Wam szczerze, że odkąd go posiadam bardzo często po niego sięgam. Kolor 01 pink. 8 g/ niestety nigdzie nie mogę znaleźć produktu.
Miałyście któryś z podanych produktów? Lubicie?
Chcecie więcej takich postów?
piątek, 15 lipca 2016
Sayen - płyn micelarny
Cześć.
Wracam po dłuższej przerwie. W końcu zdałam egzamin praktyczny i obroniłam się :D.
Aktualnie przebywam w Kudowie Zdrój i odpoczywam, jednak mój internet pozostawia wiele do życzenia :/
Dzisiaj opowiem Wam o płynie micelarnym firmy Sayen.
Płyn mnie bardzo zainteresował, ponieważ nie wiedziałam jaki będzie, z reguły micele nie doczyszczały mi tuszu i podkładu, więc zawsze chcąc nie chcąc musiałam użyć jakiejś dwufazówki i żelu do mycia twarzy. Ten micel daje sobie świetnie radę w tych aspektach. Ładnie zmywa nawet jak co nieco zostanie mi na twarzy to pod prysznicem przecieram ją tylko samą wodą i jest wszystko oczyszczone. jest wydajny używam go od ponad miesiąca i zostało mi jeszcze około połowa, jednorazowo zużywam przy bardzo mocnym makijażu 4 waciki delikatnie nasączone płynem, przykładam dwa na raz do oczu i chwilkę czekam aż delikatnie rozpuści mi tusz i leciutko przecieram, reszta wacików na samą twarz i wszystko pięknie schodzi. Nie wiem tylko jak radzi sobie z tuszem wodoodpornym, ponieważ takich nie używam i nie lubię. Niby jest delikatny, ale jednak gdy miałam bardzo podrażnioną skórę i oczy, po użyciu tego micela miałam wrażenie jeszcze bardziej podrażnia, jednak nic nie piekło. Normalnie go używając do zmycia oczu i zdrowej skóry nic się nie dzieje, nie podrażnia ani nie uczula. Po zmyciu twarzy skóra jest lepka, jednak mi to zbytnio nie przeszkadza, ponieważ jak wspomniałam wcześniej - przecieram później twarz wodą, potem tonizuję i nakładam krem. Zapach ma specyficzny, jednak jakoś mocno nie przeszkadza podczas korzystania z dobrodziejstw produktu. Kolor jest lekko żółtawy. W składy produktów raczej się nie wczytuję, ale na ten z ciekawości zerknęłam i naprawdę jest ładny, znajdziemy tutaj składniki nawilżające i łagodzące podrażnienia. Butelka jest poręczna, produkt przewożony nie wylewa się opakowania.
Cena jest troszkę wysoka jak na tak małą pojemność ok 30 zł/200 ml. Jest dostępny w sklepie internetowym Sayen, w siedzibie firmy, w aptekach i gabinetach medycyny estetycznej.
Używałyście tego płynu ?
Macie coś godnego polecenia tej firmy?
Buziaki, Daria ;*
piątek, 17 czerwca 2016
Noble Medica - krem nawilżająco - ujędrniający
Po dłuższej przerwie wracam, zaliczyłam już wszystkie przedmioty na studiach, czeka mnie jeszcze obrona licencjatu i egzamin praktyczny. Mam strasznie dużo postów w wersjach roboczych tylko muszę co nieco jeszcze tam podopisywać...
Dzisiaj opowiem Wam troszkę o kremie nawilżająco - ujędrniającym z firmy Noble Medica. Po przeczytaniu opisu kremu, bardzo byłam ciekawa jego działania...
Z tych wszystkich opisów prawdą jest, że idealnie nadaje się ten krem pod podkład i ogólnie na dzień sprawdza się całkiem dobrze. Na noc ten krem moim zdaniem jest zbyt lekki i nie zdaje egzaminu przy mojej suchej skórze. Po rozsmarowniu na twarzy mam wrażenie mega wygładzenia i napięcia skóry (trochę jakbym nałożyła na twarz bazę wygładzającą). Jest wydajny taki słoiczek zużywałam około dwóch miesięcy. Konsystencja jest pośrednia ani gęsta ani rzadka, kolor ma niebieskawy. Zapach jest bardzo subtelny. Nawilżanie tego kremu, jak wspomniałam wcześniej nie jest zadowalające, moja skóra uwielbia treściwe kremy ten taki nie jest. Sądzę, że mógłby się sprawdzić u osób posiadających skórę mieszaną. Krem pod makijażem zachowuje się przyzwoicie, fajnie wygładza buzię, kosmetyki fajnie suną po użyciu tego kremu. Nie roluje się, nie zatyka porów.
Wrażenia odnośnie tego kremu mam mieszane z jednej strony jest fajny pod makijaż i na dzień, na noc kompletnie mi się nie sprawdził.
Jego cena jest dosyć wysoka, jednak jest na tyle wydajny, że wydanie ok 50 złotych co dwa czy trzy miesiące aż tak nie boli. Można go zakupić tutaj.
Znacie ten krem bądź tą firmę?
Opiszcie swoje wrażenia!
Pozdrawiam, Daria :*
środa, 1 czerwca 2016
Niebieskie smoky
Cześć,
dzisiaj miała wejść nowa seria, jednak musi jeszcze kilka dni poczekać i żeby nie było znów przestoju w postach to dodaję makijaż, w którym ostatnio bawiłam się na imprezie :).
Niestety zdjęcia nie mają super jakości z uwagi na brzydką pogodę i nie miałam dobrego światła.
Do użycia granatu zainspirowała mnie paleta z Makeup Revolution Give Them Nightmares, której już dawno nie używałam, a jest idealna do "dymków". W zewnętrznych kącikach bendowałam grafitem i przyciemniałam czernią. Do efektu wow brakło mi sztucznych rzęs, jednak bedąc w Opolu nie mam ich przy sobie, więc musiałam się obejść bez :/.
Używacie granatu w makijażach?
Co sądzicie o moim makijażu?
Pozdrawiam i do następnego, Daria :*
piątek, 27 maja 2016
Korana, Grecka oliwka -> Balsam dla ciała i zmysłów
Dzisiaj przedstawię Wam balsam do ciała firmy Korana. Otrzymałam ten produkt na ostatnim spotkaniu blogerek i pierwszy raz właśnie wtedy spotkałam się z tą firmą. Wbrew pozorom nie jest ona nowa na rynku- założono ja w 1993 roku. Korana to marka kosmetyków naturalnych stworzona z pasji oraz wiary, że największą sojuszniczką piękna i urody jest otaczająca nas natura. Z tej firmy otrzymałam balsam dla ciała i zmysłów z serii Grecka Oliwka. Pojemność produktu jest nieduża, bo to tylko 150 ml, a cena wynosi 21 zł. Czy warto go kupić?
Od producenta :
"To kosmetyk zawierający aż 15 % oliwy z oliwek. Zawarte w niej witaminy i minerały, w tym niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe przywracają skórze doskonałą kondycję. Fitoskwalen pozyskany z oliwki odnawia warstwę hydrolipidową skóry, pozostawiając głęboki i trwały efekt nawilżania. Wygładzające i kojące właściwości balsamu zapewnia zawartość olejku migdałowego oraz D-Panthenolu."
Moim zdaniem balsam spełnia wszystkie obietnice producenta. Testowałam go na różne sposoby na skórę podrażnioną od słońca, na świeżo ogolone nogi (i podrażnione) oraz przy nadmiernym przesuszeniu. W każdej sytuacji zdawał egzamin, nic nie piekło, nie szczypało. Zostawia delikatnie tłustą powłokę na skórze przez co nie polecam go używać z rana przed założeniem spodni. Wieczorem mi to zupełnie nie przeszkadza :D. Balsam ma bardzo subtelny i przyjemny zapach i ma średnio gęstą konsystencję, ale jest niewydajny. Cała tubka starczyła mi na bodajże 15 użyć na całe ciało, a jak wiecie ja strasznie długo zużywam balsamy i nie wiem jak to się stało, że ten tak szybko mi się zużył.
SKŁADNIKI / INCI:
aqua, olea europea oil, cetearyl olivate, sorbitan olivate, caprylic/capric triglyceride, hydrogenated olive oil, olive oil(olea europea), olive oil unsaponifiables, squalen, cetyl palmitate, glycerin, hydrolyzed caesalpinia spinosa gum, caesalpinia spinosa gum, almond oil, cera alba, d’panthenol, phenoxyethanol, potassium sorbate, ethylhexylglycerin, cetearyl alcohol, parfum, limonene
A Wy używałyście tego balsamu lub innego produktu tej firmy?
Na dniach pojawi się nowa seria na blogu :)
Pozdrawiam, Daria :)
sobota, 21 maja 2016
Trochę prywaty: dlaczego ścięłam włosy?
Hej!
Dzisiaj przychodzę z bardzo luźnym postem dotyczącym mojego ścięcia włosów. Dostałam kilka pytań odnośnie tego gdzie się ścinałam, czemu tak krótko i tak dalej. Pokrótce wszystko wytłumaczę.
Jak to się stało, że się ścięłam aż tak krótko? Może wiecie lub nie, ale ja już miałam krótkie włosy dokładnie trzy lata temu :D. Po tym ścięciu zaplanowałam sobie, że zapuszczę je na tyle ile będę w stanie, by oddać je na fundację. Przez te trzy lata podcinałam je raz na pół roku po trzy centymetry maksymalnie, tylko same zniszczone końce. Od początku tego roku marzyłam już o ścięciu, ponieważ bardzo mi przeszkadzały, dodatkowo były długie i strasznie wypadały. Nadarzyła się okazja do ścięcia włosów w dzień kobiet 8 marca. W Solarisie (centrum handlowym w Opolu) zorganizowano akcję Oddaj włos na fundację Rak'n'Roll, ścinał włosy salon Berendowicz & Kublin. Jedynym warunkiem było posiadanie do ścięcia min. 25 cm włosów do ścięcia :D. Przypadkiem dowiedziałam się o tej akcji i po przyjściu na miejsce pani zapisała mnie na następny dzień na ścięcie. Po przyjściu fryzjerka umyła mi włosy, wysuszyła i wyprostowała, następnie zaplotła warkocza a następnie ciachnęła. Od razu poczułam się jakbym straciła kilka dobrych kilogramów z głowy :D. Potem znów miałam myte włosy, a następnie z fryzjerką dogadałyśmy się jak ma wyglądać moja fryzura. Zawsze marzyłam o bobie z dłuższym przodem. Za każdym razem jak byłam ścinana na krótko robiono mi boba, ale przód nigdy nie był taki jak chciałam. Tym razem wszystko wyszło tak jak chciałam i jestem mega zadowolona <3 Włosy się dobrze układają (wiadomo, muszę je prostować po każdym umyciu). Chłopak mi powiedział, że ta fryzura mnie odmłodziła :D. Wszystko to takie trochę napisane chaotycznie, ale post robiony między jednymi, a drugimi poprawkami pracy licencjackiej, więc musicie mi wybaczyć :).
Jeśli macie jakieś pytania odnośnie mojego ścięcia, a nie ma odpowiedzi w notce, chętnie na nie odpowiem w komentarzach :)
A czy Wy kiedykolwiek oddałyście włosy?
Chciałybyście post z moją aktualną pielęgnacją włosów?
Buziaki Daria :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























