Cześć!
W tym miesiącu nie wrzucę posta z polecanymi produktami, bo najzwyczajniej w świecie nic nowego nie używałam, ani nic mnie nie powaliło na kolana.
Dzisiaj opowiem Wam co nieco o lakierach z Indigo i ciekawym podręcznym kremie do rąk również tej firmy.
Pierwszy kolor Watermelon jest bardzo soczysty i neonowy i ciężki do zdefiniowania kolor. Jest on pomiędzy pomarańczą, a różem. Na zdjęciu wyszedł mi nieco przekłamany... Bardzo ciężko go złapać :/. Krycie jest całkiem ładne dwie cieniutkie warstwy ładnie i równomiernie pokrywają płytkę.
Drugi kolor Ciao Bella to z kolei bardzo rozbielony, fioletowy pastel. Kolor jest bardzo uroczy i pięknie się prezentuje na paznokciach. Krycie jest takie sobie - potrzebujemy trzech warstw do pełnego krycia.
Pędzelki w obu lakierach są bardzo fajne, bardzo dobrze się nimi maluje. Jedyne do czego tak naprawdę muszę się przyczepić, to trwałość... Ani jeden ani drugi nie wytrzymuje na moich pazurkach jednego dnia, jestem bardzo rozczarowana, zwłaszcza, że cena wynosi 16 złotych za buteleczkę.
Ostatnim produktem, który opiszę będzie Matrioshka krem do rąk. Jest to podręczny krem w bardzo uroczym i ładnym opakowaniu o pojemności 30ml, przez co idealnie sprawdzi się do torebki - nawet tej malutkiej. Uwielbiam gdy moje kosmetyki są z pompką, z uwagi na to że jest to higieniczne i wygodniej mi się dozuje ilość.
Dwie pompki w zupełności wystarczają na posmarowanie calutkich dłoni. Zapach ma śliczny, jest perfumowany, więc przed kupnem zachęcałabym do powąchania, ponieważ nie każdemu może przypaść do gustu. Bardzo ładnie nawilża, nie zostawia filmu, jednak dłonie są odrobinkę klejące.
Do wydajności się nie odniosę, ponieważ ostatnio noszę go tylko w torebce i używam jak sobie o nim przypomnę :). Cena jest średnia jeśli chodzi o krem do rąk o tak małej pojemności bo wynosi około 10-15 złotych.
A czy Wy znacie te produkty Indigo? Macie coś godnego polecenia z tej firmy?
A może macie lakier z tej firmy? Jak u Was z trwałością?
Pozdrawiam, Daria :)