Translate

Obserwatorzy

czwartek, 15 czerwca 2017

Szampon nawilżający Vatika z olejem arganowym



Cześć i czołem :D
Taaak dawno mnie nie było, myślałam już nawet o zamknięciu bloga, bo nie miałam czasu na jego prowadzenie... Jednak stwierdziłam, że lubię to co robię i na chwilę się wstrzymam od pisania i w końcu powrócę i tym oto sposobem jestem :). Nie wiem czy na długo, ale mam kilka pomysłów na posty.
Dzisiaj się zajmę recenzją szamponu nawilżającego Vatika z olejem arganowym. Czy mi się sprawdził i jak wpłynął na moje włosy? Zapraszam do lektury poniżej.




Szampon otrzymujemy w 200 ml butli z zatyczką, którą bardzo szybko połamałam, bo miałam problemy z jej otwarciem przy każdym myciu włosów :D. 
Jednak może przejdę do konkretów. Szampon ma delikatny złotawo brązowy kolor i delikatny całkiem miły zapach. dosyć dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy, jednak nie zauważyłam nawilżenia, skalp był czasem wręcz przesuszony... Również od czasu do czasu nie nakładam odżywki na włosy, co przy innych szamponach nie było problemem, a tu po umyciu nie dało się moich kołtunów rozczesać... Włosy były szorstkie i jedynie odżywka ratowała sytuację :/. Niestety z moimi suchymi włosami ten szampon się nie polubił, być może się sprawdzi u kogoś posiadającego przetłuszczającą się czuprynkę :D.
Szampon bardzo wydajny, dobrze się pieni.




Sklep kosmetykinatura.pl ma całkiem ciekawy i duży asortyment, więc jest z czego wybierać. Dodatkowo zauważyłam, że mają szeroki wybór szamponów naturalnych i roślinnych. Dodatkowym atutem tego sklepu jest to, że jeśli się kupi kilka sztuk danego produktu to cena jednostkowa się zmniejsza :).

A wy słyszałyście o tym sklepie? Miałyście ten szampon? Sprawdził się Wam? Możecie mi polecić jakiś dobrze nawilżający szampon?


Produkt do recenzji otrzymałam od:


jednak nie wpłynęło to w żaden sposób na moją opinię.

czwartek, 12 stycznia 2017

Ulubione kosmetyki 2016 roku


Cześć!
Chwilę mnie nie było, związane jest to z dużą ilością pracy i przeprowadzką. Nie miałam również dostępu do internetu przez jakiś czas i dlatego taka obsuwa na blogu... Jednak wracam zwarta i gotowa do pracy!
Dzisiaj temat łatwy i przyjemny, a mianowicie ulubieńcy, ale nie byle jacy tylko roczni! W ciągu tego roku poznałam wieele nowych produktów. W tym zestawieniu przeważają kosmetyki kolorowe, pielęgnacja jakoś mnie nie porwała w tamtym roku.



Pierwszym kosmetykiem, który mnie porwał w zeszłym roku jest paleta Iconic Pro 2 z Makeup Revolution. Do tej pory z tą paletą tej firmy najlepiej mi się pracuje, reszta ma dobrą pigmentację, ale cienie podczas blendowania lubią znikać lub tracić swój urok i robią się bure... Z tą paletą tak nie jest. Pracuje się z nią całkiem dobrze, ładnie się rozciera, kolory nie bledną, nie znikają i nie zmieniają swojego koloru. Nie będę wspominać o trwałości, ponieważ bez bazy jej nie używałam. Trzymają się u mnie doskonale na kremowym cieniu z Maybelline, bazie z Hean i Too Faced.
Kolorystyka jest całkiem dobrze dobrana i neutralna (jednak przeważają chłodne kolory), za pomocą tej palety jesteśmy w stanie wykonać makijaż dzienny i wieczorowy. Górny rząd cieni jest całkowicie matowy, dolny natomiast to sama perła. Pigmentacja nie jest super mocna, jednak jest całkiem dobra i myślę, że dzięki temu nie porobimy sobie plam na powiekach.













Następnym produktem są również cienie, ale pojedyncze z Inglota. W tym roku najczęściej sięgałam po dwa kolory z tej firmy 314 oraz 297 (najnowsza kolekcja What the spice) Bardzo dobrze mi się z nimi pracuje, dobrze się blendują, fiolet przy pracy to marzenie, potrafię spędzić kilka minut na nakładaniu tego koloru i się z nim bawić żeby uzyskać różna intensywność... Pigmentacja całkiem dobra, lubią delikatnie zanikać podczas blendowania, jednak ładnie można budować cień na powiece za pomocą tych cieni. W ogóle te dwa kolory w duecie na oku wyglądają fenomenalnie <3.








Kolejnym kosmetykiem kolorowym, który stał się moim ulubieńcem jest bronzer z Sensique w kolorze Ultra bronze. Kupiłam go z polecenia, jeśli dobrze pamiętam to była Agusiak747, która wspomniała o nim w którymś ze swoich filmów. Po tym poszłam do Natury i go kupiłam , bo nie dość, że polecany to jeszcze za bardzo niewielką kwotę (chyba około 8 zł). Ma konsystencję masełkowatą jak na produkt w kamieniu. Niesamowicie się rozciera na twarzy, nie robi plam i ma świetną nie za mocną pigmentację, przez co nie zrobimy sobie nim krzywdy. Troszkę się pyli. Kolor jest chłodnawy, więc idealny do konturowania.







Pędzle Real Techniques od pierwszego użycia skradły moje serce. Z każdym następnym pędzlem moja miłość się powiększa <3. Posiadam ich aktualnie siedem, w poście o moich pędzlach pokazałam Wam wszystkie, które posiadam z tej firmy. Włosie jest bardzo miękkie, rewelacyjnie rozprowadza produkty suche jak i kremowe. W dalszym ciągu będę uzupełniać moją kolekcję, gdy będę mieć więcej funduszy :).




Nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu również szminki, w tym roku najczęściej sięgałam po produkty z Kobo ( limitowane edycje w czarnych opakowaniach) nie wrzuciłam ich do tej listy ulubieńców właśnie z uwagi na to, że są limitowane i ciężko już je gdziekolwiek znaleźć... Ta szminka to również limitowanka, więc jeśli chcecie je jeszcze złapać to radzę się spieszyć :). pigmentacja i krycie są świetne, nie wysusza zbyt mocno ust, ja czuję tylko lekkie ściągnięcie, gdy mam kłopoty ze skórą. Trwałość jest bardzo dobra. Opakowanie jest piękne złote z magnesem przy zamknięciu, więc nie może się otworzyć sama z siebie w torebce, cena jest bardzo przystępna. Kolor na swatchu mi nie wyszedł taki jaki powinien być. Jest to bardzo ciemny fiolet z ciepłymi tonami, ponieważ lubi podkreślać żółtawy odcień zębów.










Baza Too Faced od początku się ze mną polubiła. Cienie trzyma w ryzach calusieńki dzień i nic nie blednie. Cienie rozciera się całkiem dobrze. Z początku jak wycisnęłam odrobinkę na rękę i zobaczyłam kolor to się ucieszyłam, jednak po roztarciu krycie bazy jest baardzo znikome i tu ma ode mnie minusa, bo mam wiele żyłek na powiekach, które nie zakryte przed nałożeniem cieni psują nawet najlepsze smoky :/. Baza jest bardzo wydajna, cena jest dosyć wysoka, jednak tu w parze idzie jakość. Raz na rok jeśli kupujemy ten produkt portfel aż tak nie płacze :).




Z pielęgnacji będą tylko dwa produkty. Pierwszy będzie peeling do ciała z Palmers o zapachu kakao. Cudownie złuszcza i przy okazji zostawia tłustawą warstwę po spłukaniu tego specyfiku. Skóra jest dobrze złuszczona, napięta i natłuszczona. Na upartego nie trzeba nakładać balsamu, jednak po peelingu balsam lepiej się wchłania i lepiej działa, więc zalecam smarować :). Produkt jest wydajny, peelinguję ciało średnio raz w tygodniu i starczył mi on na kilkanaście zabiegów.






Z racji, że mam skórę naczynkową, zwłaszcza w zimie nie mogę stosować peelingów mechanicznych, które bardzo podrażniają moją delikatna skórę... Do tej pory lubiłam peeling enzymatyczny z perfekty. Jednak kiedyś robiłam zakupy na ekobiecej i trafiłam przez przypadek na ten z Apis - enzymatyczny peeling do twarzy z żurawiną. Nie wiem czy wiecie na czym polega działanie takiego peelingu. Nie posiada drobinek tylko roślinne ekstrakty, które mają za zadanie rozpuszczać martwe komórki naskórka. Dzięki temu skóra jest gładziutka, znikają suche skórki i inne zanieczyszczenia z twarzy. Do tej pory używałam takich, które się nakłada na 20 minut i zmywa lub które zostawia się na całą noc. Ten należy masować i następnie zmyć. Ja jak to ja najpierw zrobiłam tak jak zaleca producent, następnie dołożyłam produktu i zostawiłam go na jakiś czas. Twarz mi nie odpadła, więc sądzę że samo nałożenie i pozostawienie tego produktu na kilka minut da taki sam efekt:). Lubię ten peeling, bo jest delikatny, nie podrażnił mnie ani nie uczulił. Do tego jest bardzo wydajny, spokojnie starczy na pół roku stosowania co 3 dzień:).







Na sam koniec zostawiłam sobie do opisania zapach z Avon Be Romantic. Kupiłam te perfumy jakoś wiosną zeszłego roku jeśli dobrze pamiętam. Kupiłam je ze względu na cenę, no była niezbyt wysoka. Perfumy mają słodko kwiatów owocowy zapach, jednak nie jest duszący ani drażniący. Jest z rodzaju lekkich wiosenno letnich zapachów. Wiem również, że jestem kiepska w opisywaniu zapachów:). Jeśli ktoś wie co to za nuty zapachow, to proszę o zostawienie w komentarzu informacji na ten temat:). Zapach się utrzymuje długo.


To by było na tyle. Miałyście któryś z tych produktów? Lubicie?
Pozdrawiam, Daria:).




piątek, 30 grudnia 2016

Paznokcie na Sylwestra

Całość Modena Nails - Baza hybrydowa natural, wtarta syrenka i top.


Cześć!
Dzisiaj będzie post z propozycjami hybrydowo żelowymi na Sylwestra. Postawiłam tutaj przede wszystkim na błysk, np. syrenki, metaliczne hybrydy czy żele galaxy. Niby nic szalonego jednak coś tam się dzieje na tych pazurkach. Ten wpis będzie króciutki, napiszę pod każdym zdjęciem mniej więcej gdzie szukać danych kolorów lub produktów. Jeśli będziecie ciekawe skąd i jaki jest konkretny kolor piszcie w komentarzach, a ja poszperam w pracy lub w domu i dam Wam szybciutko odpowiedź :).

Orly Red flare, srebro to Indigo (oba produkty to hybrydy)

Czerń zwykła to Vinyl liquid z Orly (hyb), czerń z drobinkami Galaxy 05 z Allepaznokcie (żel) i szarosrebrny żel 

Neess Kwiat Madagaskaru (hybryda), pyłek brokatowy Modena nr 11

Hybryda Pierre Rene Monroe Red nr 11, syrenka Modena (posypana na mokrą hybrydę i utwardzone, powstał efekt szronu)


Na koniec moje niedopracowane i z mega odrostem hybrydy, kolor 37 Estetiq na bazie natural z Modeny, efekt szronu na mokrej hybrydzie pyłek brokatowy nr 20 z Modeny.
 Jak Wam się podobają pazurki? Zrobiłyście już sobie manicure przed imprezą Sylwestrową?
Jeśli macie coś ciekawego na swoich blogach to zostawcie inki w komentarzach, na pewno zaglądnę :).
Szczęśliwego Nowego Roku i szampańskiej zabawy Sylwestrowej <3
Buziaki, Daria.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Glitter line



Cześć!
Jak Wam mijają Święta? Mi średnio, bo jakieś choróbsko mnie łapie... Mam nadzieję, że do wtorku mój organizm się ogarnie. Niedawno zaczęłam pacę i średnio fajne jest branie od razu wolnego :/. Jednak również zauważyłam, że moja praca pochłania mi wieele czasu i mam go bardzo mało na prowadzenie bloga. Mam nadzieję, że w końcu się przyzwyczaję do nowego trybu życia i znów będę częściej tworzyć dla Was <3.




Natomiast dzisiaj wpadam do Was na chwilkę, pokazać Wam moja propozycję makijażu na Sylwestra. Chciałam by było to coś zwykłego, ale przykuwającego uwagę. Nieskromnie powiem, że ta brokatowa krecha strasznie mi się podoba! Także chciałam pokazać jak rzęsy mogą zmienić makijaż. W moim przypadku makijaż prezentuje się bardziej wieczorowo, mimo, że nie jest to smoky.




Rzęski mam z Born Pretty Store, które możecie znaleźć pod tym linkiem. Pierwsze spotkanie z tymi rzęskami to była masakra, jednak z upływem czasu coś mi się wydaje, że nie dość że musiałam je źle przyciąć to jeszcze źle przykleić i dlatego wyszła mi kompletna klapa.  końcu zaczęło mi klejenie tych rzęs jako tako iść więc jeśli wam od razu przy nich nie wyjdzie to nie denerwujcie się od razu :).
Rzęski całkiem miło i przyjemnie się nosi, ale od jakiegoś czasu noszę okulary i jednak ta długość się nie nadaje przy szkłach - po prostu albo rzęsy albo okulary :). Jednak sądzę, że efekt jest na tyle spektakularny, że mogłabym w nich wyjść na imprezę bez okularów :). Dodatkowo te rzęsy posiadają fioletowe niteczki, które moim zdaniem dodają lekkości oku i rzęsy nie wydają się przez to przyciężkawe. Troche ciężko się je klei, bo posiadają dość sztywny paseczek, ale polecam przed klejeniem go dobrze poruszać i lekko powyginać, dzięki temu ładnie wyglądają rzęsy na oczach i nie ma dużych problemów z klejeniem kącików :).






Jak Wam się podoba makijaż? Robiłyście sobie brokatowe kreski? Korzystacie z takich spektakularnych rzęsek?
Spóźnione Wesołych Świąt!!
Pozdrawiam Daria :)

wtorek, 13 grudnia 2016

Kocie oko, propozycja świąteczno sylwestrowa



Cześć!
Ostatnio miałam ochotę na troszkę mocniejszy makijaż, z taką ostro odciętą kreską i większym błyskiem. Nie wiedziałam jak się do tego zabrać, podkusiło mnie do tego to, że dawno nie używałam Chocolate bar, palety z Too Faced, tak więc zaczęłam się nią bawić. Żeby uzyskać takie mocne odcięcie użyłam zwykej taśmy klejącej. To jak wygląda ten makijaż na zdjęciach na moim blogu jest zależne od ustawień monitora.
Dodatkowo chciałabym dodać, że ten makijaż może być idealną propozycją na Sylwestra bądź inne wieczorne wyjście <3.
Zapraszam do przeglądania zdjęć i przeczytania czego użyłam do wykonania tego makijażu.





Do makijażu twarzy użyłam: podkładu AA Lumi w kolorze 103 Light Beige, puder Rimmel Stay Matte 000 translucent, bronzer Sensique w kolorze Ultra Bronze, rozświetlacz My Secret w kolorze Princess Dream.
Oczy/brwi : brwi pomalowane ciemniejszym cieniem z malutkiej paletki Freedom Makeup, oczy machnęłam paletą Chocolate Bar z Too faced, to pięknie błyszczące na powiece to cień foliowy Affect Y-1033, eyeliner to Paese Liquid eyeliner.
Usta: pomadka matowa Klips z Lovely w kolorze Lovely Lips.





I jak wam się podoba makijaż? Wykonujecie takie odcięcia za pomocą taśmy klejącej lub innego pomocnika? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam,  Daria

środa, 30 listopada 2016

#4 Darusia poleca


Cześć!
Dzisiaj znów wpadam do Was na chwilę z polecanymi kosmetykami, będzie tym razem bez długiego wstępu. Zapraszam! :)

Od razu mogę zacząć od balsamu, którego zapomniałam obfotografować... Tak, skleroza nie boli :p. Balsam, o którym mowa to Kolastyna Hydra energy. Produkt jest bardzo dobry. Świetnie nawilża i nie podrażnia (również po goleniu). nie jest tłusty, ale zostawia delikatny film na skórze, rzez o mam wrażenie - dłużej się utrzymuje nawilżenie. Ma konsystencję dosyć rzadką, jednak jest treściwy. Jego atutem jest całkiem przyjemny, nienachalny zapach. Do tego ma bardzo przyzwoitą cenę, jednak z tego co się orientuję może być trudno dostępny.


Następnym produktem jest żel nawilżająco - odświeżający do mycia twarzy z firmy Biolaven. powiem Wam, że to chyba najlepszy żel jakiego używałam do tej pory... Pięknie doczyszcza skórę z podkładu i zanieczyszczeń, nie ściągając i wysuszając jej. Wielki plus za pompkę, bo ostatnio mam na ich punkcie hopla, więc najlepiej jakbym miała wszystkie kosmetyki w takiej formie :p. A zapomnialam dodać, że zapach ma genialny<3. Jest dosyć wydajny, bo praktycznie codzienne używam tego produktu gdzieś od połowy września a cos tam jeszcze w buteleczce mam :).



Płyn micelarny również z Biolaven, jest bardzo dobrym produktem do demakijażu zarówno oczu jak i twarzy. Świetnie radzi sobie z kosmetykami nie wodoodpornymi, z wodoodpornymi jest średnio, ale zmyć zmyje, jednak zużyjemy więcej wacików. Tutaj zapach również jest piękny, lawendowy taki jak w poprzednim produkcie. Kosmetyk ten jest raczej średnio wydajny. Podczas korzystania z jego właściwości nie doznałam żadnych nieprzyjemnych objawów pieczenia, uczulenia czy podrażnienia skóry. Po demakijażu skóra delikatnie się lepi.




Konturówki do ust Emily (to jest produkt od Golden Rose) posiadam w trzech kolorach - 201, 206 i 215. Kredki mają piękne kolory i gładko suną po ustach. Są bardzo dobrze napigmentowane ( często używam ich solo, bez żadnej pomadki) i trwałe, nie przesuszają zbytnio ust. Dają matowy efekt na ustach. Z tego co kojarzę te kredki mają wiele kolorów, więc jest w czym wybierać. Na uwagę zasługuje również cena, która wynosi około 5 złotych za sztukę:).





Przedostatnim produktem jest podkład z Bielendy w wersji Matt w kolorze 03 karmelowym. Jest całkiem spoko, jak na podkład za około 10-14 złotych. Bardzo dobrze kryje i całkiem dobrze się utrzymuje. Mat się trzyma bardzo krótko, bo są to zaledwie trzy godziny przy mojej lekko mieszanej skórze. Może delikatnie przesuszać skórę. Mój kolor samą nazwą może wskazywać na to, że będzie bardzo ciemny... Nic bardziej mylnego. Jest beżowy, bez różowych podtonów, odcień mogę porównać mniej więcej do Revlon CS do mieszanej i tłustej skóry numer 150.



 Na koniec wcale nie najgorszy produkt z Sensique - bronzer w kolorze Ultra bronze. Bronzer jest chłodny, idealny do konturowania. Jest bardzo dobrze napigmentowany, ale dobrze się rozciera. Nie robi plam i sunie bardzo gładko po przypudrowanym podkładzie. Troszkę się pyli, co może wpłynąć na jego wydajność, ale jest na tyle tani, że po zakupie nowego nasz portfel nie powinien płakać:).




A czy wy miałyście któryś z tych produktów? Polecacie również? 
Pozdrawiam, Daria:).


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...